|
Blog > Komentarze do wpisu
Liśćopadł.
Szaro, buro za okne, mży mżawka (niezeł połączenie słów,zwłaszcza dla obcokrajowca :)). Na Drzewach ostatnie listki - nawytrwlsze z wytrwałych. Dobrze,ze ciepła i światła dodaje kominek, choć od rana mam wrażenie, że zapada zmierzch. Jak ja nie cierpię takich dni, ech! Sobotnie przedpołudnie spędziłam na sprzątaniu domu, R. w tym czasie stał w długiej kolejce, by opony na zimowe wymienić. W moim aucie wymienił tydzień temu, w sowim dopiero teraz. Wrocił koło południa i chciał mie do serwisu Skody wyciągnąć,ale wolałam zostać sama, sprzątnąć działkę R., ale byc sama. Pojechali. Ostatnimi czasy dużo pretensji zebrało mi się pod adresem R. pewnie dlatego potrzebowałam tej smaotności. Zebrać myśli przy Bartku to awykonalne, a jak się coś we mnie zbiera to też jak osa jestem i mam mniej cierpliwości do własnego dziecka. Wyzyłam się w sprzataniu łazienki, zrobiłam obiad i zanim się obejrzałam, wrócili. Popołudnie zleciało nie wiadomo kiedy, wieczorem mieli wpaść D. i M.Niestety Bartek był wyjątkowo oporny w pójściu spać, kładłam go chyba z 30 razy, a ten jak nowo narodzony wstawał w łóżeczku, trejktając "tatattattaa". Dolne dwójki mu idą, stąd to rostargnienie. Jak zwykle pomógł żel na dziąsła,ale i tak zasypiał 40 minut-wulkan energii :) Jak zwykle wieczór z D. i M upłynął w sympatycznym nastroju. Opowiadali o wycieczce do Grecji, eksperowym zwiedzianiu (z winy przewodnika) i ogólnego rozczarowania Grecją. Potem pokazali nam projekt swojego domu, z budową któego chca ruszyć na wiosnę, a w nas się znowu obudził zapał do budowy nowego domu (choć caly czas konczymy pierwszy), wiemy ze wybudowalibysmy zupełnie inny dom, inaczej urządzili itd. choc oczywiscie na rozważaniach poprzestaniemy, na razie na głowy nie upadliśmy :) Wieczór zakończymiśmy partyjką scoobiego (rozbudowana gra w chińczyka), wygrała D. i doszlismy do wniosku, ze wyszyscy nasi goście wygrywają, bo jestesmy takimi dobrymi gospodarzami domu, by goście sie u nas czuli dobrze pod kazdym względem :) W niedzielne przedpołudnie odwiedzilismy stary cmentarz, gdzie pochowany jest pradziadek R. ze strony ojca. Tuż przed wyjściem droban sprzeczka z R. która rozpętała sie na dobre, to co we mnie siedziało wyszło na światło dzienne, dużo gorzkich słów wzajemnie wypowiedzianych, choc od emnie chyba więcej, łez,ale na koniec przeprosilismy sie, nosy wydmuchalismy, poprawiłam makijaż i jednak na ten cmentarz pojechaliśmy. Dobrze nam zrobił ten spacer, choc zmarzliśmy trochę. Sam cementarz ma bardzo duzo zabytkowych grobowców ludzi pochowanych na początku XX wieku a urodzonych jeszcze w wieku XiX. Choc widac,ze wiele grobów juz zlikwidowano, 3/4 to juz nowe pochówki. Odchodza ludzie, odchodzą rodziny a wraz z nimi pamięć i finanse, dzieki którym te stare pomniki mogą tam stać. Jest jeszcze jedna część cmentarza, pochowane małe dzieci, ale i dorośli, gdzie groby powoli zrównują się z ziemią i gdyby nie znicz wstawiony w gąszcz trawy i liści, nikt nie zauważyłby, że to grób. Smutne to. Popołudniu skoczyliśmy do CH, bo R. chciał kupić części w sklepie modelarskim i oczywiście skusił mnie na kupno rogali, bo rogalowe szaleństwo ruszyło pełną parą. Święto św. Marcina to najsmaczniejszy akcent listopadowej szarzyzny :) A dziś rozmawiałam z siostrą - miała jutro przyjechać do nas z M.,ale A. skrecił nogę w kostce i dziewczyny raczej nie przyjadą. Buuuu,a takie miałysmy plany,ze razem pofilcujemy...Ale rozumiem, ja bym tez R. nie zostawiła w takiej sytuacji. Poprosiłam R. by wysłał dziś kurierem rogale dla nich, będą mieli słodką niespodziankę :) Sącze kawę, B. śpi, choc pewnie za moment się obudzi, słucham nowej płyty Kayah, jestem zauroczona, tym bardziej ze to moja pierwsza jej płyta :)
poniedziałek, 09 listopada 2009, fischerwoman
Komentarze
marucia1
2009/11/10 07:35:31
Sezon rogali u nas ropoczał sie juz w weekend - mama upiekła tyyyyyyyyyyle pyszniutkich rogali. Dzisiaj oczywiscie zjemy sobie w pracy :-) A co do pogody listopadowej to tez jej nie lubię, choć gdy zapale świeczki, zrobię dobrą kawke w dzbanku i postawie na podgrzewaczu, do tego cos słodkiego, miła muzyczka to sama przyznaj, ze robi sie milutko :-)
2009/11/10 11:39:29
Też Cię ta pogoda tak źle nastraja? Ja od dwóch dni mam dolinę. Nudzę się jak mops. Natasza się nie spieszy (nie dziwię się jej), ja już samochodem na miasto wolę nie wyruszać. W czwartek u lekarza decyzja "co dalej". Jeśli mnie jeszcze nie położy w szpitalu, to może wybierzesz się do mnie w jakieś przedpołudnie? Ech... Chyba jednak nie jestem typem kury domowej mieszkającej na wsi... Nawet na spacer wyjść nie można, bo błoto. Ty masz chociaż swoje filcowanie itp. Muszę też sobie coś znaleźć, bo inaczej zwariuję :)))
2009/11/10 20:29:43
Mam wkurwa na listopad i pocieszam się, że ten miesiąc - dzięki mojemu pracoholizmowi - mija nadspodziewanie szybko. Poza tym, fajnie, że Atram przyjeżdża, to znowu się zobaczymy:))) Ściskam mocno!
2009/11/10 23:29:34
Marucio, az mi zapachniało tą kawą w dzbanku i rogalikami :)
Bromm, bardzo chętnie wpadnę zakpoywać Twoja dolinkę moja łopatką, daj znać co i jak po lekarzu :) Green, widze że też w słabym nastroju, dobrze ze masz sie gdzie wyładowac :) Hmm, nie wiedziałam,ze Tymisiowa bedzie-super, bardzo sie ciesze, tylko kiedy? 2009/11/11 22:17:40
tymisiowa przyjezdza 27:) i chcialaby sie wtedy spotkac z Wami:)
po wywiadzie Kayah w WO strasznie sie do niej zniechecilam:( 2009/11/12 10:06:25
Dam znać wieczorkiem. Myślę, że możesz sobie planować wycieczkę :))) Buziaki.
2009/11/12 14:50:11
Tymiśku, ja bardzo chętnie sie z Tobą spotkam :) Przybywaj! Dobrze,ze nie czytałam tego wywiadu, pewnie nie kupiłabym tej płyty...
Brommm, szykujemy sie na jutro :) |
|