Blog > Komentarze do wpisu
Kilka pozytywnych wieści :)

Zajrzałam na swój blog. Czas pokrył go kurzem, a ostatni wpis zieje smutkiem. Dzisiaj kilka dobrych i pozytywnych słów.

        Tata, od 4 miesięcy, jest w programie badań klinicznych nad lekiem, który ma bardzo dobre rokowania dla raka płuc a dla czerniaka rok temu przerwano badania kliniczne i wprowadzono go jako ogólnie dostępny lek na tę najcięższą chorobę. Miesiąc temu Tata miał pierwsze badanie tomografu po 3 dawkach leku (podanie leku ma co 3 tygodnie). Medycznie opisano - ocena odpowiedzi na leczenie z badań klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy -  stabilizacja. Ale jak się wczytujemy w szczegóły, to czytamy, że guz zmniejszył się z 75 mm do 50 mm, wchłonęła się większa część drobnych guzków, w znacznie stopniu zmniejszył się obrzęk oskrzeli. I jeszcze ważne – brak przerzutów! Wiedzieliśmy, że jest lepiej, Tata już po pierwszej dawce odczuł poprawę, z dawki na dawkę jest coraz lepiej – lżej oddycha, rzadziej kaszle, ma większą wydolność płuc (przed leczeniem miał problem, by przejść 200m, teraz wchodzi sam na 2 piętro i robi spacery po 4-5 km). Ogólnie lepiej wygląda, lepiej oddycha, a za chwilę jadą z Mamą na krótki urlop J Dla nas to olbrzymia radość.  Wiemy, że ten stan jest na teraz i jest kruchy, ale czerpiemy z niego, ile się da.

2.      Przeszłam z R. potężne trzęsienie ziemi w relacji małżonków, chyba na każdej płaszczyźnie. Miesiąc to trwało, było wiele rozmów, łez, gorzkich słów. Analizie poddaliśmy 15 wspólnych lat, nawet padło hasło „rozwód”, „terapia małżeńska”… Totalny kryzys. W pewnym momencie  zapomnieliśmy o tym, co nas łączyło, co nas interesowało, co w sobie widzieliśmy, nagle została pustka.  Każde z nas zajrzało do swojego serca i zapytało siebie, co jeszcze czuje do tej drugiej osoby i czy uczucia są na tyle mocne, by ratować nasze małżeństwo. Oboje nie mieliśmy cienia wątpliwości, że nadal bardzo się kochamy i chcemy ratować to, co zbudowaliśmy tyle lat temu. Oboje się staramy, oboje odkrywamy na nowo, jesteśmy bardziej spontaniczni i głodni swojej obecności. Miniony urlop tylko nas przekonał, że jest nam nadal ze sobą dobrze. Fajny to stan i dowód na to, że rozmowy, szczerość popłacają.

3.      Pojutrze nasz Bart wyjeżdża na pierwsze samodzielne wakacje – obóz z przygodami. Będę musiała sama go zawieźć i mocno się pilnować, by się szybko pożegnać i nie rozkleić. W żartach wszyscy nam mówią, jak to będzie cudownie bez dziecięcia, nareszcie odpoczniemy, nacieszymy się sobą, nadrobimy zaległości w kinie, kolacjach, wspólnych wypadach na rower… Pewnie tak będzie, ale wiemy, że i natęsknimy się za Nim okrutnie. Zasady kolonii są dość restrykcyjne – żadnych odwiedzin rodziców w ciągu 10 dni pobytu i tylko 2 telefony do rodziców. Dzisiaj zaczynam pakowanie J 

 Prawda, że u nas nie najgorzej?  Pozdrawiam pourlopowo, acz wakacyjnie!

wtorek, 02 sierpnia 2016, fischerwoman

Polecane wpisy

  • Jutro po godz. 16.00 :)

     Cały lipiec. Wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale wierzcie mi - od marca odpracowywałam każdy jeden dzień pracy w lipcu. Czuję się rozgrzeszona. I czuj

  • O Mamma Mia!

    Poziom warszawskiego musicalu "Mamma Mia" pokazał, że polscy artyści to wysoka półka wokalna, taneczna i aktorska. Pierce Brosnan nie dorasta wokalnie do pięt D

  • A miały być tylko bratki :)

    Wiosny a zwłaszcza Wielkanocy nie wyobrażam sobie bez bratków w białych koszykach czy wiosennego wieńca na drzwiach wejściowych. Skoro święta za pasem, musiałam

Komentarze
2016/08/02 15:02:57
Wszystkiego dobrego dla Taty!
Super to trzęsienie ziemi i z naprawdę dobrym skutkiem :). W moim małżeństwie to nie wyszło i rozchodzimy się po 13 latach małżeństwa. Rozchodzimy się od roku. Ten rok pokazał mi mojego męża od najgorszej strony. Nikomu nie życzę takich odkryć, chociaż z drugiej strony może lepiej późno niż wcale. Chciałabym już mieć ten cały cyrk za sobą, ale szybko chyba nie będzie.
-
2016/08/02 15:59:48
Lala.lu - dziękuję za życzenia dla Taty :) Przykro mi z powodu Twojego małżeństwa, czasami lepiej się rozstać, niż ratować zgliszcza. Życzę Ci, byś ten etap miała jak najszybciej za sobą! Pozdrawiam serdecznie!
-
2016/08/02 18:18:54
No. Na takie wiadomości naprawdę można było poczekać ten ROK Z OKŁADEM.

Karolek właśnie wrócił z wyjazdu, gdzie zakazu kontaktów nie było, ale czasu na takowe też nie było. ;))) Zleci jak z bicza strzelił, i Wam i jemu. :)
-
2016/08/03 08:41:34
Yyyy, Bożeno, jaki rok z okładem? Ostatni wpis jest z tego roku, z kwietnia :) Nieważne - fakt jest taki, że dawno mnie tu nie było... Komentarz o Karolku jest jest balsamem na moje nerwy i obawy, nie chcę by Bart się zraził i za rok nie chciał jechać, bo mnie się już pomysły kończą, gdzie go ulokować w trakcie tych ponad dwumiesięcznych wakacji :) Pozdrawiam!
-
2016/08/03 21:16:08
Ten ROK to drukiem napisany, żeby lepiej było widać przenośnię. Że się dłużyło, w tym sensie. ;)
Karolek po powrocie z obozów i wypadów sam się ulokował - na kanapie. Uznał, że się już namęczył i nie wstaje do września ;))))) (oczywiście, że wstaje, ale trochę laby też potrzeba, c'nie?)(no i się zastanawia, gdzie pojadą następnym razem (!!!!!) ).
-
2016/08/04 16:40:28
Dobrze, ze napisalas...ciesze sie, ze sa to poztywne wiesci, takie lapanie promieni slonca. pozdrawiam :***
-
2016/08/05 09:07:57
Ale się ciesze , że z Tatą lepiej - kamień z serca - naprawdę często tu zaglądałam i myślałam o Was.
Co do kryzysu to u nas w zeszłym roku tak było, myślałam, że nie doczekamy 10 rocznicy ślubu i zamiast festy będzie rozwód. Tak mi przykro było jak sobie pomyślę, jacy byliśmy szczęśliwi i nierozłączni 10 lat temu. W ostatnich latach pogubiliśmy się strasznie, ale myślę, że wiele rozmów, czasem kłótni, krzyków sprawiło, że jednak żyć bez siebie nie możemy, że chcemy być razem, że dobrze nam ze sobą i mam nadzieję, że 10 rocznica ślubu, która przypada akurat w wakacje w Chorwacji, będzie piękną rocznicą:-)
Wszystkiego dobrego dla Was!
-
2016/08/06 19:35:20
Sekretarko, no patrz - nie skumkałam przenośni :) Zazdraszam,że Karolek już planuje wyjazd za rok, bo po dzisiejszym telefonie od Barta ("mamo zabierz mnie stąd, oddam Ci wszystko, tylko mnie zabierz"), marnie widzę wyjazd za rok. Się okaże...

Kaatje, doszłam do wniosku, że nie mogę nie napisać, że jest lepiej skoro jest i trzeba się tym dzielić. Fajnie, że wpadłaś :)

Marucio, po pierwsze dziękuję za e-maila - obiecuje odpisać (i przepraszam za taką zwłokę). Po drugie, kiedy piszesz o Was, mam wrażenie, jakbym czytała o nas, dokładnie tak samo. My wczoraj mieliśmy 10 rocznicę ślubu i wierz mi, jeszcze miesiąc temu dokładnie tak samo myślałam, że zamiast kolacji będzie spotkanie w sądzie , w najlepszym razie u mediatora. I bardzo, ale to bardzo się cieszę, że i Wasz kryzys poszedł w niepamięć - wszystkiego najlepszego dla Was!!!!