RSS
czwartek, 28 stycznia 2010
200% normy.

R. wrócił dziś dużo wcześniej z pracy. Zgłosiłam się na ochotnika, że pójdę odśnieżyć przydomowe alejki, podjazd i przy okazji ulepie bałwana. Siostra przysłała mi zdjęcie baławana, którego ulepiły z M.-bałwan w kształcie myszy z ogromnymi uszami i dopiskiem,ze czekaja teraz na zdjecie naszego śnieżnego stwora. Ponieważ wiało niemożebnie, R. i Bartulek nie mogli mi towarzyszyć, wiec zostali w domu i pomachali przez okno w kuchni. Zapał do bałwana minął mi bardzo szybko, kiedy okazało się, że śnieg się prawie w ogóle nie kleił a odśnieżania było na co najmniej godzine. Porzuciłam toczenie kul i wzięłam się do pracy. Ostatnio czytałam, że na śniegu można nieźle zarobić, nawet 500zł dniówki. Szybko przekonałam się, że to strasznie ciężka praca i w pełni zaslużone pieniądze. Walczyłam z moim śniegiem z półtorej godziny, a do tego dwa razy przeszła zawieja, dorzucająca kolejne warstwy białego puchu. Wrócilam do domu mokra i to nie od śniegu,ale od potu. Musiałam się kompletnie przebrać, wzięłam prysznic i czuję każdy mięsień swojego ciała. Nawet nie chcę myśleć, jak będzie jutro. Ale spaliłam chyba z milion kalorii, tak więc 200% normy wykonane-alejki czyste i troche tłuszczyku spalone :))) I jeszcze jedno, zapowiedziałam R., że mogę częściej odśnieżać-jestem przyjemnie zmęczona po takim wysiłku, lubię się tak zmachać. Widać, że mi ruchu brakuje :)

Kobiety na pługi!

22:34, fischerwoman
Link Komentarze (11) »
Zasypało nas.

6.30 - sms od K., że jego żona E. zakopała sie na zjeździe z osiedla, do tego rozładowała akumulator.

7.20-R. wychodzi z domu, ledwo otwiera drzwi, brodzi w śniegu idąc do garażu, brama wjazdowa otwiera sie do połowy, widze przez okno, że śnieg jest do ponad kostek.

7.30 - dzwoni R. z prośbą, bym odpaliła internet i znalazła telefon do gminy, stoi na zjeździe z osiedla  sześcioma sąsiadami.

8.03 - dzwoni R., że rolnik wyciągnął wszystkich ze śniegu, zakopał sie przy tym również, ale wszyscy mieli łopaty, wiec pomogli odkopac ciągnik. Po raz kolejny dziękujemy Bogu, że na naszym osiedlu jest jeden gospodarz z ciągnikiem, od lat nam pomaga. E. wzięła urlop na żadanie i poszła do domu, musi najpierw naładować akumulator, dopiero wtedy ruszy autem.

Za oknem piekne słońce, gdyby nie trzeba było jeździć do pracy, byłoby bajkowo.

10:20, fischerwoman
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5