RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Wschodząca gwiazda.

O tym, że R. nie jest szewcem, co "bez butów chodzi" wiedzą już wszyscy nasi znajomi. Wszelkie nowinki techniczne, audio, video, IT mamy w domu, pisałam juz kiedyś o grze w Buzza (teleturniej wiedzy) na Play Station, mamy nową grę manualną też na Play Station (nie wiem jak sie oryginalnie nazywa),ale za pomocą manipulatorów gra się w różne dziedziny sportu- strzela z łuku, gra w siatkówe, ping-ponga, bule, walczy jak gladiator itp. i tutaj sie trzeba naprawdę namachać całym ciałem a zwłaszcza rękoma, bo nasze ruchy są odzwierciedlane na ekranie  telewizora (poprzez kamerę). Bardzo to fajne, zwłaszcza dla starszych dzieciaków, które tylko w domu siedzą - zawsze to jakas forma ruchu. Siostrzenicy bardzo sie spodobało i grała w siatkę jak opętana, dysząc ciężko :)

Ale wczoraj rozpakowaliśmy grę SingStar czyli karaoke na dwa mikrofony. Można żaspiewać solo, w kooperacji (czyli każdy po kilka fraz i refren razem), w bitwie (to samo co koperacja,ale walczymy o oddzielne punkty).  No i się zaczęło. W pakiecie jest polska muzyka pop (Flinta, Zagrobelny, Kombii, Feel, Dąbrowska, IRA, P.Markowska itp.) ale przez internet dokupiliśmy 20 piosenek zagranicznych naszego pokolenia, czyli Europe, Scorpions, Marillion, Tine Turner, Bananaramę, Dr. Albana (połamalismy sobie języki na "It's my life"!!!), Roxette, Cher itd. Stwierdziliśmy, ze tylko te piosenki jestesmy w stanie jako tako zaśpiewać, bo te wspołczesne to jakaś słowna maskra. Do pólnocy śpiewaliśmy, zaśmiewając sie po pachy, bo nieraz brzmieliśmy jak marcujące koty :))))))) Ale udawało nam się zdobyc tyle punktów, że otrzymaliśmy kilka razy miano wschodzącej gwiazdy, tak więc X Factor przed nami :)))) Jest to świetna zabawka i dla dzieciaków i dorosłych, a tym roku mamy kilka rodzinnych uroczystości i już widzę jaka będzie zabawa :)

13:06, fischerwoman
Link Komentarze (7) »
Wpis o Bartku.

Bardzo dawno temu pisałam o Bartku,wiec teraz kilka zdań ku pamięci.

Wczoraj go zmierzyliśmy- w wieku 2 lat i 4 miesięcy wzrost 97,5cm, waga 16kg :) Rośnie nam chłopak jak na drożdżach. Martwi mnie trochę, że Bartek tak mało mówi, a jak juz coś powie to w skrócie. Zewsząd słysze, ze ten to mówi pełnymi zdaniami, ta juz pyskuje rodzicom, a nasz taki trochę mało wygadany...Kurcze, co by tu zrobic? I czytam mu, i kaze patrzeć na siebie, kiedy uczę nowych wyrazów i cwiczę z nim wymowę, ale z Bartka jest artykulacyjny leniuszek, bo nie chce powtarzac, tylko odwraca głowę i mówi po swojemu. Ale czasmai tak jest,ze przybiega i chciałby cos opowiedziec, macha rączkami, cos tam brzdąka pod nosem, próbuje go naprowadzić, ale ogólnie to zdania jeszcze nie sklecił. Mam nadzieje,ze przedszkole rozkręci go na całego a wtedy zatęsknie za tymi cichyszymi dniami.

Za to manualnie jest bardzo rozwinięty i zadzwia nas niejednokrotnie. Oczywiście je sam za pomocą sztucców (oczywiscie jednego, dwóch jeszcze nie ;))), sam sobie nalewa do kubeczka wodę czy sok z butelki, sam wsypuje płatki sniadaniowe, obiera banana. Np. zakręcanie, odkręcanie wszelkich butelek z nakładaniem nakrętki, wkładanie wykałaczek do pudełka z małą dziurką to dosłownie dla niego pestka. Układanie klocków, montowanie przyczep ciężarówek, wszelkie majstrowanie z kluczami, śrubokrętami to dla niego najlepsza rozrywka. Ostatnio wziął klucz imbusowy i poszedł się włamywac do szafki, w której trzymam nadmiar słodyczy (np. po świętach). Wie, ze szafka jest zamknięta na klucz, dlatego cichcem idzie i próbuje tę szafkę otworzyć :))) Od niedawna sam ćwiczy rozpinanie guzików, buty, kapcie zakłada sam, próbuje zakładać rajstopy, zdejmuje czapke, szalik, rozpina kurtkę, zakłada i zdejmuje buty zimowe. Z kolei malowanie, rysowanie, zupełnie go nie intseresują, to ja mam największa frajdę, kiedy koloruję koparkę Boba czy rysuję jakieś kwiatki ;) 

Ostatnio ma zwyczaj zabierania wieczorem do swojego pokoju i stawiania na szafce przy łóżku miseczki z czymś do jedzenia (mogą to być suche płatki, rodzynki, kwałek ciastka itp.) i koniecznie czegoś do picia. oczywiscie nie je tego ani po kąpieli i myciu zębów ani w nocy,ale musi zasnąć z myślą, że wałówka stoi przy łózku :) normalnie,jakbym dziecko głodziła lub rano za późno karmiła :)A jeśli chodzi o jedzenie, to miał moment niejedzenia nawet tego, co lubił, nadal nie zje kanapki z serem, wedliną, chyba że zrobię mu z tego tosty, wtedy chrupie i ciągnie ser aż mu się uszy trzęsą. Ulubione warzywa na surowo-czerwona papryka, marchewka,ale lubi tez gotowane na parze brokuły, kalafior, groszek i fasolkę. Po tatusiu uwielbia zupe pomidorową ale tez bardzo lubi wszelkie dania jednogarnkowe warzywno-mięsne. No i owoce-dzien bez nich nie istnieje-jabłka,banany, w sezonie mandarynki, śliwki, wiśnie, truskawki je dosłownie garściami. Co sie dziwić,ze on nam tak rośnie? Lubi też ryby,ale czasami na nie nie ma ochoty. Codzinnie profilaktycznie dostaje łyżeczkę tranu, który łyka dzielnie i zawsze mówi i pokazuje, ze to na katarek i kaszel (wtedy pokazuje nos i udaje kaszlnięcie).

Jest dzieckiem bardzo żywym, potrzebuje dużo ruchu, przytulania, buziaków, pieszczot. Ulubiona zabawą jest kulanie się z rodzicami na dużym łóżku, robienie fikołow, wygibasów, wchodzenie na nas, jazda na barana. Co jakiś czas w ciągu dnia musi przyjść i dac mi buziaka np. w rękę czy policzek lub chociazby sie do mnie przytulic, by zaraz potem pobiec do zabawy lub na bajke. Taki z niego przytulaka :) Z zabaw jeszcze lubi (i widze,ze ma coraz większa cierpliwosc) budowanie z klocków lego, zabawę autami, zwierzakami i ludzikami lego, małymi autami i czytanie(a raczej oglądanie) ksiazeczek, ostatnio na topie jest album R. z lokomotywami. Bardzo garnie sie do muzyki, sam otwiera sobie panino i brzdąka tak, ze czasami wychodzą mu króciutkie melodie (wiem,ze przez przypadek), cymbałki, grzechotka są na porządku dziennym i ukochane organki, w które dmucha i wyciąga powietrze jak zawodowiec. Niedawno odkrył,ze odwórcone do góry dnem miski i agrnki i drewniana łyżka to też muzyka :) Bardzo lubi muzykę filmową, czasami jakas melodia potrafi odciągnąć go  od najlepszej zabawy, biegnie wtedy słucha i często  jeszcze podryguje w jej rytm :) To musi mieć po mamusi :)))) Ma też swoje ulubione bajki: "Strażak Sam", "Złota Rączka", "Bob budowniczy", "Baranek Shaun", stare bajki Disneya i  jest juz w stanie skupić uwagę na kwałku bajki "Auta". A kiedy jakiś fragment bajki mu sie nie podoba, po prostu ucieka do kuchni i zerka czy ten moment już minął.

Kiedy tak siedzimy w trójke na kanapie i widzę, ze zaczynają mu zwisać nogi, nie mogę się nadziwić, ze jest juz taki duży, a przeciez dopiero minęło niespełna 2,5 roku odkąd przyszedł na świat. Cieszymy się, ze jest juz coraz większy, coraz więcej rozumie i na naszych oczach pieknie się rozwija. Nie wspomnę że jest także bardzo użyteczny, taka tania siła robocza: przynosi dzwoniący telefon, podaje pilota, włącza i wyłącza zmywarkę oraz dzwonek piekarnika, wyciąga naczynia ze zmywarki a ostatnio chce sam wkładać do szuflady sztućce (oprócz noży, których nie pozwalam mu wyjmować), pomaga w odkurzaniu czy wycieraniu kurzu. Mały pomocnik nam rośnie :) Dodam jeszcze, ze cokolwiek je, musi mieć talerzyk lub miseczkę, sam idzie do szafki i je wyciąga. Jest taki troszkę porządnicki, to w nim bardzo lubię i tę cechę muszę pielęgnowac i rozwijać :)

W marcu zapisujemy go do przedszkola od września, ale do panstwowego, o którym słyszeliśmy kilka dobrych opinii. Tylko czy sie dostanie, oto jest pytanie?

12:52, fischerwoman
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4