RSS
piątek, 10 lutego 2012
Co w trawie piszczy.

Wczoraj Świat pożegnał Wisławę Szymborską. Spodobało mi się, że zażądała świeckiego pogrzebu. Dla mnie to najbliższa sercu poetka. Myślę, że jest już po pierwszej kawce i papierosku z ukochaną Ellą Fitzgerald :) „Nic niby tu nie zmienione a jednak pozamieniane”.... [‘][‘][‘]

 Wielcy odchodzą a malutcy toczą swoje życie dalej.

 Wyjazd:

Długi weekend u siostry dodał mi energii i uspokoił. Nagadałam i naśmiałam się z siostrą, szwagrem, dwukrotnie odwiedziłam rodziców, wpałaszowałam przepyszny niedzielny maminy obiadek :) Bartek spędził trochę czasu z dziadkami, jednak u moich rodziców zachowuje się na luzie, wygłupia z dziadkiem, jeździ u babci na barana, śmieje się, mówi, choć widzi ich średnio co kilka miesięcy :) U szwagra widzę zmianę nie tylko jego fizyczności, ale i potrzeby bliskości. A. zawsze był na dystans, nielubiący powitań/pożegnań w stylu 3 buziaczki w policzek, teraz żegna się, podając rękę i przytulając się. Oboje wiemy, że może było to nasze ostatnie spotkanie w tym roku. A. czeka na przeszczep szpiku, miesiąc izolatki a potem kto wie, mówi się nawet o rocznym unikaniu kontaktów z dalszą rodziną, znajomymi. Trzeba będzie na Niego chuchać i dmuchać. Chemia więcej nie zdziała, pod koniec lutego A. ma spotkanie z transplantologiem, następnie do badań na zgodność szpiku pójdą Jego siostra i brat, będziemy kilka dni czekali na ich wyniki. Modlę się już teraz, by szpik rodzeństwa pasował. Jeśli nie, będziemy szukać po całym świecie, nie poddamy się.

 Akcja społeczna:

Nawiązałam wspaniały kontakt z panią Ewą Majkowską z DKMS. Siostra u siebie (w marcu) a ja tutaj (chyba w kwietniu) angażujemy się w propagowanie rejestracji w Bazie Dawców Komórek Macierzystych. Doda rozpętała akcję dla Nergala, jemu się udało znaleźć dawcę, nie wiemy jak będzie z A., zresztą nieważne, czuję że muszę, że chcę, że warto, że codziennie ktoś/gdzieś potrzebuje szpiku. Wejdźcie, poczytajcie, rejestrujcie się! http://www.dkms.pl/choose.html

Praca:

W firmie ostatnie 2 tygodnie. Kolega nazwał mnie „torpedą”, pracuję intensywnie, by zostawić po sobie jak najwięcej załatwionych spraw :) Dumam nad urlopem, zostało mi 5 dni, chciałam wziąć ostatnie dni lutego, ale wczoraj pani dyrektor zapowiedziała, że z powodu ferii nie wiadomo, jak Bartek da sobie rade w grupach dyżurnych z innymi dziećmi, z innymi paniami i w innych salach. Zobaczymy, umówiłam się z przedszkolanką, że gdyby coś się działo, mają zadzwonić i będziemy dumać. Nie chcę brac urlopu w ferie, bo w domu remont, R. nie może wziąć wolnego, więc musielibyśmy siedzieć w tym chałasie i pyle.

 Dom:

W domu remont na całego. Zmieniamy instalację kominka na taką z płaszczem wodnym. Fachowcy rozebrali sufity podwieszane, rozbiliśmy cała obudowę kominka, wygładzamy ściany. Salon wygląda jak z 2005 roku, kiedy kładliśmy w nim tynki. Cały ubiegły piątek przenosiliśmy się na górę. Mieszkamy na kupie w dwóch pokojach. Dobrze, że mamy drugą łazienkę :) Kuchnia na dole zamknięta, przykryta, więc nasze obiady to wszystko to, co można podgrzać w mikrofali. Bratek stołuje się w przedszkolu, w domu zjada tylko kolacje. W weekendy jadamy w restauracjach :) Jeszcze jakieś 2 tygodnie i wracamy na dół, już tęsknie za sypialnią, garderobą, porządkiem. Czeka mnie mega sprzątanie, nie chce mi się, jakoś nie mam ducha do porządków :(

Zdrowie:

Wczoraj po raz pierwszy byliśmy z Bartkiem u laryngologa. Takiego podejścia lekarza do dziecka nie widziałam :) Pan doktor rozmawiał z Bartkiem, wypytywał co lubi, kim będzie w przyszłości a przy okazji (na kolanach taty) zbadał mu dokładnie uszy, nos i gardło. O to gardło bałam się najbardziej, bo Bart tego nie lubi, ma silny odruch wymiotny a my podejrzewaliśmy powiększony trzeci migdał. Po badaniu pan doktor pogratulował Bartkowi odwagi, uścisnął mu dłoń a na koniec odetkał lewe uszko (ma takie specjalne urządzenie). Wszystko odbyło się w spokoju, bezboleśnie. Niestety, trzeci migdał większy już nie może być (stąd Bartek chrapie i ma ciągle zatkany nos). Musimy zrobić wymaz z gardła, badanie krwi, lekarz wypisał leki. Jeśli okaże się, że wymaz jest bakteryjny, idziemy do pediatry po antybiotyk i spotykamy się z laryngologiem 1,5 miesiąca od zakończenia antybiotyku. Na razie doktor stawia na możliwość obkurczenia się migdała, jeśli się okaże, że nadal jest taki duży, że leki nie pomogły, będzie mowa o wycinaniu. Na razie trzymamy się wersji leczenia.

 A u mnie nadczynność tarczycy :( czekam do 20 lutego, by na marzec zapisać się (prywatnie!!!) do dobrego endokrynologa. Przynajmniej wiem, skąd u mnie kołatanie serca, chroniczne zmęczenie, spadek wagi, trzęsące się ręce i wypadające garściami włosy. Wystarczyło jedno badanie i wszystko wiadomo. Sypię się babki, sypię...

 Uczelnia:

Jeszcze mi nie przeszła ochota na moje studia podyplomowe :) na ZZL mam naprawdę ciekawe przedmioty, z przyjemnością na nie chodzę, choć sobota i piątkowy wieczór (co drugi tydzień) uciekają. Wybrałam sobie promotora pracy podyplomowej, będę pisała na temat kierowania zespołem :)

Aura:

Za oknem prawdziwa biała i mroźna zima, ślizgawica. Wczoraj jechałam 45 km prawie 3 godziny.oczywiście spóźniłam się do pracy. Dzis usłyszałam w radiu, że w przyszłą środę znowu intensywnie popada. Dla dzieci wspaniale, dla kierowców niekoniecznie. Oby do wiosny!

Miłego weekendu!

09:00, fischerwoman
Link Komentarze (11) »