RSS
środa, 20 lutego 2013
By nie marudzić - wpis kulinarny.

Od maja 2012 roku sama piekę chleb. Dostałam zakwas, raz w tygodniu piekę dwa pszenno-orkiszowo-żytnie chleby. Próbowałam same żytnie - zbyt ciężkie, orkiszowe, też nie bardzo, taki z mieszany jest najsmaczniejszy. Bez naszego chlebka życia sobie nie wyobrażamy, Rodzice nie ruszają się od nas bez zapakowanych zawiniątek :) Bartek wcina, aż mu się uszy trzęsą, choć co jakiś czas tost mu się marzy :)

Dzisiaj kupiłam książkę z różnymi przepisami na chleb i bułeczki, w oko mi wpadły precle, które bardzo lubię. Piwne, z grubą solą, z cukrem cynamonem, widziałam również z salami, ale nie przekonały mnie :) Dzisiaj upiekłam sama, wyszły naprawdę pyszne, choć ciut twardsze i grubsze niż te Auntie Anne's, ale jak to R. stwierdził - bez polepszaczy i spulchniaczy :) Poniżej foteczka, trochę zaaranżowana, a co! :)

Moje kolejne kulinarne odkrycie - kasze: jęczmienna wiejska, pęczak, jaglana, gryczana. Zaczęłam kupować sypkie, nie w torbkach, sama gotuję, eksperymentuję, szukam przepisów, uczę się. Zakochałam się w kaszy pęczak, z duszonymi warzywami i indykiem. Mamy coraz większego "fisia" na punkcie zdrowego odżywania, czytamy etykiety, szukamy półek z bio produktami. Ziemniaki i biały ryż poszły w odstawkę, teraz u nas jest sezon na kaszę :)

 

20:10, fischerwoman
Link Komentarze (7) »