RSS
wtorek, 18 lutego 2014
Czasem słońce, czasem deszcz.

Słońce – bo ferie Bartka bardzo udane, zakochał się w basenie do tego stopnia, że od razu zapisałam go na kurs pływania (wcześniej nie chciał o tym słyszeć), kurs zaczyna w najbliższy czwartek. A drugi tydzień ferii teść tak zorganizował, że po raz pierwszy uważam, iż stanął na wysokości zadania, postarał się, nie narzekał i wreszcie odważył się przyjąć na klatę opiekę nad dzieckiem. To był wspaniały tydzień nie tylko dla samego Bartka, ale także dla dziadka, który wreszcie poznał i dobre i złe cechy swojego wnuczka. Nie nudzili się – jeździli tramwajami (dla dziecka ze wsi to mega atrakcja), chodzili na spacery, plac zabaw, grali w karty (Bartek ogrywał dziadka w Piotrusia), czytali książki, oglądali „Tom’a i Jerry’ego” i śmiali w głos. Było kilka kryzysów, ale ogólnie tydzień świetny i zakończony u teściów walentynkowymi pączkami :) 

Edycja: zapomniałam, że podczas ferii braliśmy jeszcze udział w warsztatach budowania karmników, oto 2 zdjęcia: pierwsze - paszcze otwarte mają obydwaj - Bartek bo sie stara a R. bo za bał się o palce. na drugim zdjęciu efekt niemal końcowy - jeszcze bez pomalowanego daszka :)

 

Słońce z chmurkami - koncert piosenek Abby symfonicznie.  Zapowiadało się super (przynajmniej w opisie koncertu i mieliśmy miejsca w I rzędzie). Pierwszy niesmak – ponad dwumetrowa kolumna głośników zasłoniła nam 1/3 sceny, co widać na zdjęciu. W przerwie organizatorzy przepraszali, tłumaczyli, że nie wiedzieli,  proponowali nam szukanie miejsc gdzieś bardziej z tyłu, ale z lepszym widokiem – ja miałam sobie sama szukać miejsc??? Zanim wszyscy zajęli miejsca, gasło światło, ruszał koncert a my mieliśmy krążyć po sali? Oczywiście zostaliśmy do końca na swoich miejscach.  Drugi niesmak – zapowiadani tancerzy – owszem wyszły 4 młode osoby i do dwóch, dokładnie dwóch piosenek podrygiwali każdy sobie – to był jakiś żart a nie tańce, ja też tak mogę podrygiwać. A sama muzyka i śpiew 4 wokalistów, nawet nieźle, choć widać, ze jeszcze muszą wszystko dopracować. Nie poleciłabym innym.  Jedyny plus – było to nasze, tylko we dwoje, wyjście wieczorem (teściowie do nas przyjechali zaopiekować się Bartkiem).  

Deszcz- kto zagląda na fb, ten wie, że udostępniam wpisy o przekazaniu 1% dla Bratowej. Nastąpił nawrót oponiaka w mózgu, który rozlał się dodatkowo na nerw słuchowy (a już wcześniej zaatakował nerw wzrokowy prawego oka). Nigdy o tym nie pisałam, bo wszyscy mieliśmy nadzieję, że temat nie wróci, zresztą po co pisać o chorobach? Niestety, temat wrócił. Ostatnimi czasy bardzo zbliżyliśmy się do siebie z Bratem i Bratową, dlatego nie potrafię się nie martwić, w niedzielę musiałam się wyryczeć pod prysznicem, by zeszły ze mnie emocje, że znowu ktoś tak blisko nas choruje, w tak młodym wieku…W przyszły wtorek Brat z Bratową jadą do Centrum Onkologii w Gliwicach, mam nadzieję, że tam znajdą pomoc.

11:19, fischerwoman
Link Komentarze (10) »
piątek, 14 lutego 2014
Miłość wg ks. Twardowskiego.

"Miłość trzeba pielęgnować tak jak dziecko, aby się nie zaziębiła, nie zwariowała, nie wyleciała przez okno jak ptak. Miłość, żeby była miłością, wymaga cierpliwości, pracy nad sobą, walki z egoizmem.

W języku polskim mówimy "kocham się w kimś", to znaczy kocham siebie w nim. Tymczasem miłość to właśnie zapominanie o sobie, myśl, że kocha się kogoś. Miłość jest wyjściem poza siebie, zapominaniem o sobie: "zapomnij, że jesteś, gdy mówisz kochasz". Miłość uczy dawania siebie. (...)"

 

Jakie to mądre i wydaje się być proste, a jest nieziemsko trudne. Wiem jedno - warte wysiłku.

Mojemu R. :**********

11:44, fischerwoman
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2