RSS
poniedziałek, 29 lutego 2016
Życie samo pisze scenariusz.

Ostatnio było świątecznie i te wpis do minionych Świąt nawiązuje. W Sylwestra Siostra zapytała, kiedy teraz się spotkamy, bo Wielkanoc dopiero pod koniec marca, a my bez siebie tak długo nie wytrzymamy. Ferie nam się totalnie rozminęły, ale życie samo znalazło pretekst bym pojechała do mojego rodzinnego miasta.

Dziadek w szpitalu w bardzo ciężkim stanie, mam nadzieję, że zdążę Go odwiedzić, że będzie trzeźwy na umyśle, że zdążę go pożegnać. Wczoraj wpadł mi w ręce różaniec, poświęcony przez Jana Pawła II, który lata temu dostałam od Sióstr Zakonnych. Leżał i czekał, czekał na Dziadka, Jemu się bardziej przyda niż mnie…

Jest też Tata…ostre zapalenie oskrzeli, rtg klatki i guz na płucu. W czwartek idzie do szpitala na bronchoskopię i inne badania. Mama zostaje sama, tak zdenerwowana, że ledwo mówi. Pojadę do Niej, potowarzyszę, podniosę na duchu, zawiozę w odwiedziny do Taty, wypytam lekarzy o Jego stan, procedurę leczenia. Mama z nerwów połowy nie zrozumie i nie spamięta.

Jadę w czwartek rano, zostanę do niedzieli. Wszelkie dobre myśli dla moich bliskich mile widziane. Dziękuję. 

10:03, fischerwoman
Link Komentarze (9) »