RSS
wtorek, 17 listopada 2015
Urodzinowy kołowrotek.

To, o czym czytam, co słyszę i widzę w kwestii organizacji okrągłych 40-tych urodzin, przyprawia mnie o dreszcz i zawrót głowy. Koniec z nudnymi nasiadówkami ze schabowym, sałatką jarzynową, wódeczką i  tortem własnej roboty. Teraz musi być coś ekstra, teraz musi być wystrzałowo! Imprezy w stylu lat 20-tych, 70-tych, Hawaje, pióra, fajerwerki, im bardziej oryginalnie, tym lepiej. To samo z prezentami. Koleżanka zafundowała mężowi kilkuminutowy lot w tunelu aerodynamicznym, kosztowało to kilkaset złotych, mąż nie ma kiedy pojechać do Leszna, prezent chyba przepadł. Jeszcze inni dostają auta – Maluchy, Trabanty, inni wyjazdy na udział w Tour de France czy Giro di Italia.

Spirala zaczęła nakręcać a zaczęło się dość niewinnie – pierwsze urodziny -  jakieś boa z piór, kolorowe okulary, meloniki dla panów itp. Potem urodziny w hawajskim stylu. Już większe zaangażowanie. Natomiast kolejna 40-tka, to już jest całe przedsięwzięcie. Mianowicie w najbliższą niedzielę sąsiad organizuje swojej żonie urodzinowy bieg na 22 km.  Biedaczka doznała latem kontuzji i zabrakło jej 1 biegu do zdobycia korony półmaratonów w tym sezonie. Biadoli od rana do nocy. Mąż postanowił połączyć urodzinową niespodziankę z niezrealizowanym pragnieniem i oto od 3 tygodni knuje, jak by tu zorganizować żonie bieg - dmuchany start i meta, specjalne koszulki, numery startowe, wolontariusze, koszulki, punkty żywieniowe na trasie, grupa ludzi, która również pobiegnie, co by żonka samotna na trasie nie była. Pewnie medal i korona też będą, choć nieoficjalne, wszak bieg będzie li tylko substytutem. Liczy się pomysł. Cuda na kiju. W niespodziankę zaangażowane jest kilkanaście osób, sama jubilatka nic nie wie, bo oczywiście wszystko top secret! Daliśmy się wkręcić w tą niedzielną imprezę, w końcu to nasza sąsiadka, koleżanka, niech ma. Ja się tylko pytam, co jeśli w niedzielę będzie lało jak w ostatnią niedzielę (a zapowiadają nawet śnieg!), czy to będzie przyjemna niespodzianka czy top klapa?

Ale to wydarzenie spowodowało, że R. już mi zastrzega, że on w kwietniu nie chce takich fajerwerków, że niespodzianki to on lubi, ale nie takie. Znając sąsiadów, oczekiwania będą spore, co się u nas wydarzy. Mało tego, ja jestem ostatnią jubilatką za rok, poprzeczka zawieszana coraz wyżej i mam nadzieję, że nie damy się ponieść tej fali. A może powinniśmy? Wszak 40 lat ma się tylko raz w życiu?  

 

14:47, fischerwoman
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 16 listopada 2015
Siwy włos na skroni.

Znalazłam dzisiaj 2 siwe włosy :( Sztywne i srebrne. Oczywiście pozbyłam się ich natychmiast. Do niedawna fryzjerka piała z zachwytu, że jeszcze ich nie mam. Skończy się pianie. Zrobiło mi się smutno. Aura za oknem dodatkowo sprawiła, że mój nastrój pikuje w dół. Zdaję sobie sprawę z upływu czasu, ale jednak na siwe włosy nie czuję się gotowa. Za 2 tygodnie wizyta u fryzjerki, pomaluje, ułoży i znowu będę młodsza przez moment....

11:20, fischerwoman
Link Komentarze (12) »