RSS
piątek, 30 grudnia 2011
Sylwestrowa dziewczyna kończy kolejny rok :)

W tym roku nie będę rozbiła podsumowania, bo jeszcze się okaże, ze tych ciężkich chwil było więcej niż chwil radosnych.

W tym roku wchodzę w Nowy Rok z nadzieją, ale i obawą o zdrowie najbliższych.

W tym roku kończę rok w pracy a jutro oblewam okrągłe urodziny – stuknęło mi 35 lat :)

W tym roku, jak co roku, życzę Wam radości, jasności w sercu i umyśle, błogiego spokoju i lekkiego stanu ducha. A przede wszystkim zdrowia, bo gdy jego zabraknie, wszystko inne przygasa. Jutro zaś życzę zabawy, śmiechu, szampana i baletów do rana! ;)

 

 

Do siego roku!

13:50, fischerwoman
Link Komentarze (10) »
piątek, 23 grudnia 2011
Jak to można zmienić podejście po latach.

Jak to się można przez lata zmienić widzę teraz, kiedy porównuję moją pierwszą Wigilię, organizowaną, u nas całe 6 lat temu a tę jutrzejszą.

Pamiętam ten stres, który towarzyszył mi  6 late temu już od początku grudnia, co ugotować a co zamówić, jak przystroić dom a czy krzeseł, sztućców wystarczy, a jedzenia ???. Dodam, że gościliśmy u siebie całe 13 osób, więc to było małe wesele, ale za to każdy coś ze sobą przywiózł  – mama ugotowała barszcz z uszkami, teściowa zupę rybną, siostra upiekła karpia. Oczywiście, my na głowie mieliśmy najwięcej, ale teraz kiedy na to patrzę, to ten stres i rozwiany włos były niepotrzebne ;)

Jutro gościmy tylko teściów i babcię R., ale przygotowań jest również mnóstwo. Nauczyłam się jednak spokoju i większego luzu. Może teraz jestem bardziej zorganizowana, może nie przeraża mniejuż myśl „ co teściowie powiedzą i czy będzie im smakowało?”. To nie to, że się mniej staram, ale chyba nabrałam pewnej odwagi w kuchni i przeświadczenia, że nie każdemu musi wszystko smakować. Podpatrzyłam również u teściów, że oni się nie napinają na 12 dań, jak to jest w moim domu, więc i ja się nie napinam. Uszka i pierogi kupiliśmy, miałam plan, by zrobić, ale w tym tygodniu położyło mnie wirusowa przeziębienie, kuruje się, raz jest lepiej, raz gorzej. Bartek dołączył do mnie, więc w przypadku pierogów i uszek, wsparłam się kupnymi. Reszta robiona własnoręcznie: karp smażony, karp z rodzinkami, ryba po grecku, barszcz, kapusta z grzybami, kutia, kluski z makiem, kompot z suszu, keks, sernik.  Nazbierało się i tak. Wszystko powoli gotuję, cześć już stoi na tarasie, śmiejemy się z R.,że to takie polskie – balkony i tarasy zastawione garami :) Za chwilę kończę rybę po grecku i zrobię sernik na zimno – ponieważ tradycyjny opada, postanowiliśmy zrobić w tym roku inny :) Pierniczki już skruszały, część wisi na choince, którą ubraliśmy w środę, część jeszcze w puszkach czeka na święta. Czuję, że dam radę, mimo choroby, ale przy wsparciu R. dam radę. Za rok też zrobię Wigilię, ale taką dużą, jak sześć lat temu, chcę wszystkich u siebie zobaczyć :)

Z innych spraw, muszę się pochwalić, że dostałam pracę firmie, w której w połowie grudnia byłam na rozmowie. Wszystko wydarzyło się we wtorek i środę, kiedy poproszone mnie o podanie dwóch osób do referencji, zadzwoniono tylko do jednej (mojego byłego szefa Francuza) i tyle im wystarczyło. Wieczorem dostałam konkretną propozycję – całkiem niezłą pensję, przez rok umowę na czas określony, pakiet medyczny, fundusz emerytalny, ubezpieczenie na życie, bonus roczny J Po roku podwyżka i umowa na czas nieokreślony i te same dodatki.  Do tego w roku jest jeden wolny dzień dla rodziny i dostaje się np. wejściówki na basen czy bowling J Zapytałam tylko o czas pracy (mogę sobie wybrać godziny: 7.00-15.00 lub 8.00-16.00 lub 9.00-17.00), w wakacje można brać urlopy a w sobotę pracuje się tylko 1 raz w roku na dyżurze, kiedy jest szczyt produkcji. Po tych informacjach dałam pozytywną odpowiedź, firma czeka na mnie do 01 kwietnia, ale jak mi się uda wcześniej odejść z mojej obecnej firmy, to oni bardzo się ucieszą :) Brommba, utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto do tej firmy pójść, dziękuję Bromm! :) We wtorek składam wypowiedzenie, na razie normalne z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, bo pewnie szefa nie będzie, a po Nowym Roku idę negocjować rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Do nowej firmy będę miała o 15 km bliżej i jest tuż obok firmy R., więc kiedy już okrzepnę i poczuję, że mogę wychodzić z pracy punkt 16.00, to będziemy jeździli jednym autem. 

Szukam również pani, która mogłaby odbierać Bartka wcześniej z przedszkola (Bartek nie daje rady do godz. 16.30), zgłosiły  się już 3 panie, ale zabiorę się za to po Nowym Roku. Wierzę, że znajdę taką ciocię/babcię dla Bartka, która z jednej strony da sobie z nim radę, z drugiej wypełni pewną lukę niezapełnioną przez babcię czy dziadka.

Ze smutnych wieści to ta, że  szwagier przestał reagować na dotychczasową chemię, dostał nową, po której źle się czuje a i tak czeka go przeszczep – albo własnego (oczyszczonego) szpiku (75% prawdopodobieństwo nawrotu choroby) albo od osoby z zewnątrz. Na badania wybierają się jego siostra  i brat, więc trzymamy kciuki, by mogli być dawcami. Jeśli nie, będziemy szukać dawcy na całym świecie. A zegar tyka, jest jak bomba. Ech, a już było lepiej….

 

Wesołych Świąt dziewczyny, niech Wam będzie radośnie i lekko w gronie najbliższych a w Nowym Roku wesoło i beztrosko!

 

 

 

 

14:51, fischerwoman
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3