RSS
niedziela, 28 marca 2010
Powinnam.

Powinnam zrobić wpis o Bartku, który w miniony czwartek skończył półtora roku.

Powinnam czuć atmosferę swiąt i cieszyć sie, że ponownie usiądę za stołem z moimi najbliższymi.

Powinnam cieszyć się, że prace ogródkowe idą pełną parą, R. zwertykulował trawnik, wysiał nawóz, czekamy na deszcz i swieżą trawkę.

Powinnam być dumna,ze się wreszcie zebrałam i wysiałam do mini szklarenki nasionka jednorocznych pnących kwiatów.

Powinnam wziąć sie za porządki, przyozdabianie domu przed swiętami...

Powinny we mnie wraz z wiosną szalec optymizm, energia.

Wszystko powinno. Ale nic sie nie dzieje, nie ma we mnie ani radości, ani energii, ani optymizmu. I nie wiem dlaczego? Wkurza mnie fakt,ze taki stan osiągam coraz częsciej i bez powodu. Co ze mna jest nie tak?

Marudzę i jestem smutna.

20:40, fischerwoman
Link Komentarze (9) »
wtorek, 23 marca 2010
Psia udręka.

Sąsiad za płotem jeszcze dobrze tutaj nie zamieszkał, a juz ulokował młodego psa w kojcu na dworze. Pies ma 14 tygodni (!!!) i jest z ras łownych, bo sąsiad jest z zamiłowania myśliwym. Pamietam latem ubiegłego roku jak nam mówil,ze kupią psa i będzie na dworze, "w końcu to tylko pies"- cytuje za sąsiadem. Już wtedy oburzyły mnie te słowa, ja jestem dużą przeciwniczką trzymania psa przy budzie czy w kojcu. Zresztą, hobby w stylu zabijanie zwierząt dużo mi mówi o człowieku, zwłaszcza o jego braku serca do zwierząt. Ale odbiegam od meritum sprawy. Jest pies i jest już hałas. Wycie, skomlenie i szczekanie od godz. 5 rano, przez cały dzień, czyli do powrotu własciciela i jego żony a potem dalsze wycie, kiedy oni siedzą zamknięci w domu. Wczoraj R. zwrócił im na to uwagę, akurat wybudowali kojec od naszej strony i to jeszcze tuż przy oknach sypialni, wiec latem bedzie problem. Sąsiad twierdzi, że psa nie słyszy i że pies się przyzwyczai i przestanie wyć, a ja wiem swoje. Kiedy tylko będzie słyszał, ze jestesmy w  ogrodzie, że dzieci się bawią, to na pewno będzie szczekał. Już mam nerwa na samą myśl. Nie po to wyprowadziłam się z bloku, by nie móc odpocząć we własnym ogrodzie. No i tekst sąsiada na słowa R.,by coś z tym zrobili: "skutki sąsiedztwa". A jak mu Bartek pójdzie i coś zniszczy czy bedzie wrzeszczał na cały ogród, też mam powiedzieć, że to skutki sąsiedztwa? Normalnie ręce opadają :(

12:35, fischerwoman
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6