RSS
czwartek, 31 marca 2011
Jestem w tyle.

Oczywiście najbardziej w czytaniu i komentowaniu blogów, ale nie tylko :) Codziennie jest coś, co drugi dzień opiekunka a to zmusza mnie do wyjścia z domu. Nie, żebym narzekała, ale skoro jestem poza domem, to w domu rosną zaległości, bo kiedy wracam kładę Bartka spać,mam godzine na zrobienie obiadu a potem popołudnie leci z górki, jest coraz cieplej,wiec dziecię domaga sie spacerów, wieczorem chór, wracam o 22.00 i dzień się kończy...

Ten tydzień dosłownie przecieka mi przez palce. Wczoraj byłam ostatni raz u doktorka, dostałam skierowanie do szpitala, tabletki, instrukcje co, jak i kiedy. Na złośc dzisiaj dostałam @ (tydzień wcześniej!), napisałam do doktorka myśląc, ze przesunie zabieg o tydzień wcześniej, ale nie- odpisał, ze wszystko aktualne i nic nie zmieniamy. No dobra, byle sie nie okazalo, ze za te 3 tygodnie dostane kolejny @ i beda nici z zabiegu...fuck. Stres poświadomie rządzi moim ciałem :( 

Dzis spędziłam wspaniałe przedpołudnie na ploteczkach u Bromm :) Fajnie spotkac sie z dziećmi, ale jeszcze fajniej bez :) Gluś jest słodkim dzieckiem, dopiero teraz mogłam sie Jej przyjrzeć, kiedy Bartek nie krązył w okół mnie i nie musiałam na Niego zwracać uwagi :) Mała poszła wcześniej spać, wiec miałyśmy jeszcze chwilę, by porozmawiać we dwie. Na pewno jeszcze odwiedzę Bromm, ile mam biegać po CH? ;)

A wczoraj po lekarzu spotkałam sie z mężęm w CH, zjdeliśmy pyszną pizze w Pizza Hut (i jak tu sie trzymać diety????), poganialismy po sklepach, nabyłam beżowe spodnie i białą bluzkę z body :) Tak, tego nam brakowało. Moze za tydzien znowu opiekunka przyjdzie na popołudnie a my skoczymy do kina :) Muszę też dodać, że opiekunka coraz bardziej sie stara. Składa origami, wczoraj przytaszczyła płachte papieru, na której odrysowała całą postać Bartka a potem rączki, rysują kredą, malują farbami, dużo z nim czyta i nie ulega jego napadom złości. Wczoraj byli na godzinnym spacerze, syna nazrywał dla mie kwiatki :) Gdybym chciała teraz wrócic do pracy, zostawiłabym Jej Bartka na cały dzień. Ale na razie plany są inne.

Jutro przyjeżdza siostra z mezem i córa. Oczywiście ganiam, sprzątam, szykuje, robie zakupy. Istny kołowrotek. W niedziele będziemy kibicowali szwagrowi w półmaratonie, oczywiście całe miasto będzie sparaliżowane-widziałam mapę biegu. Kto nie musi, niech lepiej zostanie w domu do godzin popołudniowych :)

To się odmeldowuję do przyszłego tygodnia,bo od jutra pewie nie tknę komputera :) Przyjemnego wiosnennego weekendu!

 

13:16, fischerwoman
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 marca 2011
Wyprzedaż garażowa.

[zrobiłam wcześniej wpis - zżarło :((]

Wystawiłam 12 aukcji z Bartka ubrankami, butami, łóżeczkiem, 3 zabawakami - wpadło ponad 800zł :) Nie sądziłam, że aż tyle wpadnie kasy :) Bartek dostanie rowerek biegowy i kask, dostał stos ubran na wiosne, lato i pewnie na jesień jeszcze wystarczą (te wiosenne). Mam jeszcze kilka przedmiotów, które pójdą w ludzi, po wakacjach sprzedaję spacerówkę.

Oswajam dziada, czyli myśl o zabiegu. Wczoraj dostałam od gina litanię badań krwi i moczu, pojadę jutro rano,kiedy będzie opiekunka. Muszę zrezygnować z aerobiku, nie mogę podnosić ciężkich rzeczy, poza tym mam normalnie żyć :) Pierwsze emocje opadają, wierzę, że wszystko będzie dobrze.

Dzisiaj powiedziałam rodzicom o zabiegu. Nie lubię ich obarczać zmartwieniami, ale musiałam powiedzieć, dlaczego odwołujemy święta i urodziny R. Słyszałam w taty głosie, że bardzo się przejął,ale próbował mnie podnieść na duchu. Bardzo mi brakuje rodziców. Pewnie normalnie poleciałabym do nich, wypłakała w rękach, przytuliła jak mała dziewczynka a tak mam tylko telefon. I w życiu bym nie powiedziała,ze z tatą bede rozmawiała na temat jajnika, hormonów - takich babskich spraw :)

Dzisiaj zadzwoniła R. babcia - złota, kochana kobieta. Oczywiście pierwsza zaproponowała pomoc (ma 81lat), chce brać do siebie Bartka, kiedy R. bedzie mnie odwiedzał w szpitalu, mam dzwonic o każdej porze, gdybym czegoś potrzebowała, w końcu mieszka o krok od szpitala. Nie wiem, jak to jest, że babcia ma diametralnie inną córkę (moją teściowa)???   

Za tydzień przyjeżdża siostra z rodziną, bo szwagier biegnie w półmaratonie,a my będziemy kibicować. Szykuje włoski weekend - będą calzone, muszle ze szpinakiem i serem, pizza na cienkim cieście z oryginalnej włoskiej mąki, którą przywieźliśmy z wakacji. Będzie wino, obejrzymy zdjęcia z włoskich wakacji, powspominamy, tylko italo disco brakuje ;) Przy okazji spotkania zaczniemy planować tegoroczną Chorwację. We wtorkowym odcinku "Usta, usta" bohaterowie byli w Splicie, kocham to miasto, patrzyłam jak zaczarowana na miejsca, w których byłam i które czekają na nas w tym roku :)

Kilka dni temu obejrzeliśmy "Jak zostać królem"-naprawdę dobry film, za to nie byłam w stanie przebrnąć przez "Incepcję"....

 

 

16:45, fischerwoman
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4