RSS
poniedziałek, 25 marca 2013
Zanęcam wiosnę :)

W wazonie 40 żonkili - całe 2,99 za 10 sztuk w Biedronce, czyste szaleństwo :) Dzisiaj wzięłam opiekę na Bartka, bo zapalenie zatok ciągnie się od 3 miesięcy, raz jest lepiej-raz gorzej, od soboty ciut gorzej, a że wyjazd na święta za pasem, pojechałam z Bartkiem do laryngologa, by sprawdził mu uszy, gardło i potwierdził, że sieje bądź nie i że możemy, bądź nie jechać do szwagra. Możemy :) Bartek nie sieje, dostał nowy lek do nosa, nadal mamy kontynuować inhalacje, do końca tygodnia zostanie z R. w domku i będzie lepiej. Wiosny nam trzeba, powietrza, zabaw w ogrodzie, wtedy każde zapalenie z zatok zejdzie. A gdzie ta wiosna? By ja zachęcić po raz kolejny "rozebrałam" manekin z wystawy - mały sklepik w Piotrze i Pawle - tam babka ma taki towar, że zawsze z czymś od niej wyjdę-po prostu patrzę na wystawę i szal bądź naszyjnik jest mój. Reszta też bardzo ciekawa, ale ceeeny jak z Massimo Dutti. Dzisiaj szal, kolor wspaniale współgrający z granatem, w rzeczywistości bardziej intensywny- oczy mi się takie niebieskie w nim zrobiły, już mam zestaw na jutro do pracy :)))

 

15:25, fischerwoman
Link Komentarze (10) »
niedziela, 17 marca 2013
Plany.

Obgadaliśmy z R. kwestię mojej pracy w korporacji. Coraz bardziej dostaję psychicznie do wiwatu z powodu ogromu obowiązków i atmosfery,coraz gorzej to znoszę, miewam takie spadki nastroju, że nie jeden raz myślałam o tym, które przęsło wiaduktu wybrać na autostradzie. Nie jest dobrze,oj nie. Ale głowa nie ma wyłącznika, myśli same do niej napływają i z trudem się odcinam od problemów firmowych. Albo cos z tym zrobimy-my razem-ja i R. albo źle się to skończy.

Od jakiegoś czasu mamy pewne pomysły na biznes, jedne nabierają rumieńców, inne umierają śmiercią naturalną. My sami dojrzewamy do podjęcia wyzwania. Dziś ustaliliśmy -w czerwcu składam wypowiedzenie, do końca lipca pracuję, bo mam miesięczny okres wypowiedzenia, w sierpniu dopinam biznes, który ruszy od września. Jakoś to będzie, będzie inaczej, będzie skromniej i pewnie nerwowo,ale kiedy teraz widzę, ile czasu, nerwów, energii poświęcam sprawom korporacji, by od niektórych usłyszeć, że jest się niekompetentnym wsparciem, to wiem, że  całą energię i stresy ukierunkuję na swój własny biznes a nie czyjś. Owszem, ryzyko jest duże, brak przychodu w pierwszych miesiącach spodziewany, obym na ZUS zarobiła :) Ale jeśli teraz nie spróbujemy, to kiedy?

Lżej mi z myślą, że jeszcze kilka miesięcy i ostatni raz odbiję identyfikator w obozie pracy. Od dzisiaj odliczam dni :)

20:00, fischerwoman
Link Komentarze (9) »