RSS
czwartek, 29 maja 2014
Złodziejka czasu.

R. pojechał z Bartkiem na basen, zostałam w domu i tyyyyle planowałam zrobić. Popatrzyłam na truskawki, książka sama do mnie wołała z wezgłowia łózka. 

Cóż, nie wypiorę, nie sprzątnę kuchni - ukradnę godzinę samotności na książkę i truskawki :) Zrobię sobie Dzień Matki i Dzień Dziecka w jednym :)

17:10, fischerwoman
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 26 maja 2014
Gazem na rowerze :)

W miniony weekend działo się. Najpierw sobota – przyjechali teściowie i babcia I. na odłożoną kawę imieninową. Dość powiedzieć, ze cały piątek i sobotę sprzątałam, piekłam i szykowałam się na gości. A i tak „inspektor” teściowa wyrwała mi z lawend dwa chwasty, matko – jak ja tego nie cierpię! Wypruwałam sobie żyły w ogrodzie przez cały tydzień, by chwaściki wyrwać, kwiatki posadzić, R. w piątek szalał z kosiarką, bo rodzice przyjeżdżają a tu mi wchodzi teściowa między grządki i między „ochami"a "achami” nad urodą lawendy wyrywa chwast. Czy to ja mam problem, że nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego, czy teściowa mogłaby mieć więcej  taktu i po prostu tego nie robić?

W niedzielę rano myślałam, że nie wstanę na rajd Radia Merkury. Ale miałam niesamowity doping – umówione spotkanie- rajd w towarzystwie Marucii i Jej rodzinki. Znacie Ją, hę?  Pewnie, że tak – zagląda na moje blogowe podwórko, zagląda do Was również. Co prawda nie rozpoznałam Marucii na parkingu (wcześniej e-mailowo wysłałyśmy sobie zdjęcia), ale Ona mnie owszem, więc najważniejsze, że znalazłyśmy się :) A potem był wspólne pedałowanie, zaliczanie punktów kontrolnych, trudne zagadki i dużo śmiechu. Na ostatnim odcinku wyjechaliśmy szybciej i do mety dojechaliśmy w różnym czasie. Bartek tym razem mocno zamarudził, zastrajkował i sam przejechał jakieś 2 km, resztę na holu R. Za to synek Marucii (7 – latek) na własnych nóżkach przejechał cały rajd. Zuch chłopak! Po dotarciu do mety posiedzieliśmy razem na polu piknikowym hotelu Szablewski, pogawędziłyśmy i jak tylko się rozstałyśmy, czułam niedosyt, że za mało, za krótko, ze jeszcze tyle pytań nie padło. Ale wierzę, że to dopiero początek naszej realnej znajomości, że za 3 tygodnie znowu spotkamy się na rajdzie i znowu będzie miło :) Marucio, jesteś kolejnym przykładem cudownej babki, która z wirtualnego świata weszła w mój realny świat :) Z rajdu wróciliśmy zmęczeni, opaleni na rękawki, ale szczęśliwi, że to był naprawdę udany dzień.

A na koniec zagadka z rajdu:

Jedzie tata z synem samochodem. Jest wypadek. Ojciec zginął na miejscu, a syn został przewieziony w krytycznym stanie na salę operacyjną. Wchodzi chirurg i mówi: Nie mogę operować tego dziecka, bo to jest mój syn. Jak to mogło się stać?

 

 

08:34, fischerwoman
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2