RSS
sobota, 26 czerwca 2010
Włosy nie zęby, odrosną.

Tak się pocieszam od wczorajszego wieczoru. M. (od kilku lat do niej chodze) widziała na mojej głowie dosc ekstrawagancka fryzure,ale ani ja ani z pewnoscia R.,nie jestesmy na nia gotowi, moze kiedys sie odwaze? Zrozumiala i zaproponowała grzywkę. Zgodziłam sie na grzywke cieta ze skosa, mialabym coś nowego na mojej głowie, a ze kiedys juz taka fryzurke mi zrobiła i podobała mi się, chetnie przystałam na propozycje. Nożyczki poszły w ruch, a że do M. chodze od lat a ona lubi mi opowiadac o swoich zyciowych problemach (bylam ostatnia klientka) chyba za bardzo sie skupila na gadaniu i oczywiscie obciela mi grzywke prosto, Jak zaczela poprawiac, tak grzywka skonczyla sie nad brwiami i na ratunek bylo za póxno.  Wycieniowala mi boki, podciela tyl, grzywke przeczesala, uklepała lakierem i wygladało to nawet niezle,ale dzis widze dramat na mojej głowie. R. jak zwykle sie nie podobało,dobil mnie tekstem,ze tak mam wycieniowane boki jakbym miała kask na głowie. Uparcie zaczesuje grzywke na bok, naciagam by byla dluzsza, kombinuje, przod wlosow wkładam za ucho i patrzec na siebie nie moge. No tak mnie jeszcze M. nie porobiła, nie dosc,ze w poniedziałek mam koncert chóru, to jeszcze zaraz wyjazd na wakacje, zdjecia, dzis R. krecil kamera popisy Bartka a ja błagałam go, by nie uwieczniał tego czegos na mojej głowie. Pocieszam sie tylko,ze włosy odrosną,ale chyba czas najwyzszy zmienic fryzjerke, choc bedzie mi zal, bo baleyage robi naprawde dobrze.

Mialam sobie wczoraj poprawic humor tą wizyta u fryzjera, a wyszło na odwrot :( Jeszcze i to...

22:06, fischerwoman
Link Komentarze (5) »
piątek, 25 czerwca 2010
Są takie dni w miesiącu...

że nic mi sie nie układa. Zwątpiłam we wszystko w co wierzyłam, że się uda zrobic, osiągnąć. Dolina. Zwątpiłam, że znajde nową prace i opiekunke do Bartka- kolejna kandydatka odpadła, bo od września zaczyna pracę w biurze. Szukam nadal, ale czuje się w tym sama, R. mi za bardzo nie pomaga :( Wysłałam 4 swoje aplikacje. Na razie cisza. Zwątpiłam w sens mojej firmy i fakt, ze ją rozkręce, w branży nie jestem od ponad 2 lat, pozmieniało się, powchodziły nowe systemy, jestem w tyle. Nie wiem jak to nadgonić, jak wrócic na zawodowe tory. Jestem wykolejona. Szukam pracy w jakieś firmie, a muszę iśc do pracy, bo za rok będzie jeszcze trudniej cos znaleźć, poza tym co jakis czas czuje sie wrakiem człowieka, wrakiem kobiety w poplamionej bluzce i zakurzonych japonkach po przedpołudniowym spacerze. Coraz częsciej milcze, coraz bardziej sie zamykam, obrastam skorupka, do której nie dopuszczam R. I chociaz jestem tego swiadoma, nie mam siły temu zapobiec czy tego zmienic.

Wczorajszy dzien był okropny. Bartek obudził sie po godz. 6.00, miałam wiec nadzieje, ze padnie przed godz. 13.00. A tu nic, spacer go nie zmeczył, zabawy w domu też nie, ciagle na mnie wisiał, gryzł mnie, szczypał i wymyślił sobie nową zabawe  - zrywanie zasłon lub firan. Otwiera wszytsko co popadnie, ostatnio musiałam oproznic dolna polke na drzwiach lodówki, bo codziennie rano przynosił musztarde, sosy czy bita smietane...Do tego fochy, krzyki, płacze. Marzyłam o tym, by zasnac i sie nie obudzić. Po południu miałam ostatnia probe chóru, zazwyczaj na nich odpoczywam, wczoraj nie. Wróciłam do domu fizycznie obolała, obejrzałam "Dirty dancing" (jak zwykle działa na mnie jak balsam) i dokończyłam ogladanie "Ciekawego przypadku Benjamina Buttona". O 23.30 Bartek sie obudził z płaczem, nie mogłam go wybudzić ani uspokoić, bił mnie po twarzy, szczypał. Zostawiłam go w łożeczku, płakał przez chwile, po czym ułożył sie na boczku i zasnął - spał do 7.30. Nie wiem co przeżywał, co mu sie sniło, od jakiegos czasu tak ma. Z R. uprawiamy czarny humor-mamy nadzieje,ze na urlopie nie poznamy włoskiej opieki społecznej ;)

Dziś jest lepiej, rzuciłam sie w wir pracy, by głowa nie myślała o sobie. Umyłam w kuchni okno, zrobiłam 2 prania, odkurzyłam. Poszłam Z Bartkiem na spacer w wózku (odstatnio ma faze na wózek), zasnął szybciutko (o dziwo!), za kwadrans wstaje a ja jeszcze te chwilke dla siebie.Po południu jade do fryzjera, zrobie jakies zakupy. We wtore przyjezdza siostra z rodzina, odciazy mnie od Bartka, pomoze. Dobrze, ze jedziemy na ten urlop, moze jakos inaczej na wszystkie sprawy spojrze?

A tymczasem, miłego weekendu!

13:50, fischerwoman
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3