RSS
niedziela, 19 czerwca 2011
Pole namiotowe :)

Dziś po raz pierwszy rozstawiliśmy nasz  szcześcioosobowy namiot. Za dwa tygodnie będziemy w nim spali jedną noc na kempingu w Plitwicach. Może za 2 lata pojedziemy pod namiot zwiedzać Skandynawię? Oczywiście dzisiaj od razu wprowadzili się letnicy :)))

 

 

13:34, fischerwoman
Link Komentarze (3) »
niedziela, 05 czerwca 2011
O piękna Heleno!

Piekna Helena była głowną atrakcją Dnia Dziecka w parowozowni w W., ale i wiele innych lokomotyw dumnie prezentowało swoje wdzięki. Piękne, duże, majestatyczne :) W tumanach kurzu, lepkiej podłodze w szopie, czy czarnego tłustego żwiru dzieciaki lawirowały pomiedzy maszynami. Bartek zaliczył jedną wywrotkę,ale doszorowałam go w męskiej toalecie :)

W W. Byliśmy dość krótko, obejrzeliśmy co trzeba, na pozostałe atrakcje nasze dziecko nie miało ochoty. Myślę, że za rok Bartek wejdzie wszędzie i nie odpuści żadnej lokomotywie :) Po parowozach pojechaliśmy do dalekiej rodziny R., u której rano zostawiliśmy babcię. Bartek zasnął nam w samochodzie, mieliśmy koczować z nim pod blokiem po pół godziny,ale wuj przygotował dla małego pokoik i kazał Rafałowi po nas pójść. Oczywiście Bartek się obudził,ale kwadrans snu postawił go na nogi i wspaniale się czuł u wujostwa. Nie znałam wcześniej tej rodziny, R. był u nich ostatnio jako kilkuletnie dziecko,a zostaliśmy przyjęci po królewsku. Tak przesympatycznych ludzi dawno nie spotkałam, od razu mówiłam im per ciociu,wujku, przez gardło by mi nie przeszło sztywne pani,pan :) Gościliśmy się do późnego popołudnia, wuj sypał żartami jak z rękawa i jak pszczółka uwijał się między kuchnią a pokojem gościnnym, powalając mnie z nóg przepyszna wysoka babką dwukolorową (kolejny piekący mężczyzna w rodzinie :))). Za to ciocia pochwaliła się szydełkowymi cudami i wspominała z babcią dawne czasy i ludzi. W drodze do domu Bartek zasnął ponownie, dlatego wieczór mieliśmy długi i w trójkę :)

A dziś postawiliśmy na błogie leniuchowanie, choc rano uwinęliśmy się z zaległym (wczorajszym) sprzątaniem. Napuściłam Bartkowi wody do baseniku, pluskał sie jak rybka a potem zabawy w wodzie przeistoczyły się we wspólne wodne szalenstwa z dwoma szlauchami po dwóch stronach domu - ja kontra Bartek i R. Piskom nie było końca, pewnie pół osiedla nas słyszało :) W południe R. zabrał Bartka na drzemkę, ale sam poległ w sypialni a ten,co miał spać przyszedł do mnie i mówi:"mama, ciiii, tata pi" :))) Uśmiałam się po pachy. Na szczęście padł pół godziny później. Szkoda, ze ja spać w dzień nie potrafię, bo chetnie bym siły podreperowała.

Popołudniowy czas przeznaczyliśmy na grillowane cukinie, papryki i zimne piwo. Gonitwy z dzieckiem po ogrodzie, zaległy TS, spacer chłopaków po osiedlu. Jak ja lubię te nasze weeknedy...

I nie chce nawet myśleć o tym tygodniu, lekarzach, jutrzejszym zebraniu w przedszkolu. jeszcze się cieszę skrawkiem niedzieli i faktem, że Gienek Loska wygrał X Factor:)

 

22:59, fischerwoman
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2