RSS
niedziela, 26 września 2010
Dwuletni jubilat.

W sobotę od samego rana biegaliśmy jak nakręceni. Niby prawie wszystko przygotowalismy w piątek,ale trzeba było odebrać ciasta, żurek, tort, zrobic domowe jedzonko. Niestety, przed południem zadzwonili rodzice, że w drodze do nas zepsuł im się samochód i zawrócili do domu, brat dzień wcześniej wytłumaczył się elekrtykami w fimie, którą kupił i którą teraz remontuje. Dobrze, ze mogłam liczyc na siostre, która po pracy jechała 300 km na urodziny swojego chrześniaka, kochana ciocia :) Ale nagle z 17 osób zrobiło mi się osób 13. R. pojechał po ciasta a ja biegałam jak z pieprzem sprzątając dom, szykując stoły i kończąc jedzenie. Na szczęscie udało mi się przygotować wszystko na czas.

Przed godz.17.00 R. i Bartus przywieźli prababcie i pana F. (przyjaciela prababci), zaraz po nich przyjechali teściowie. Pogoda była cudna,wiec dużo czasu spedzilismy w ogrodzie. Z dosyc duzym opoznieniem przybyli sąsiedzi i chrzestny a siostra z rodzinką zjechała na godz. 19.00. Bartus zdrzemnął się w ciągu dnia,dzięki czemu do 21.00 rozpierała go energia. Dwie swieczki z tortu zdmuchnął z moją pomocą, ale szczęsliwy był jak nigdy a potem sam widelczykiem jadł torcik jak to na dwulatka przystało, a co! :) Został obsypany ubrankami, z czego bardzo się ciesze,bo wyrósl nam przez lato i wszystko się teraz przydaje. Ksiązeczka, traktor, woz policyjny i strażacki i duza taczka to jest to co tygrysy lubią najbardziej a nasz tygrys nie mogl oderwac sie od tych zabawek. Kiedy przyjechała kuzynka M. Bartek nie chciał się od niej odkleić, zaprowadził  ją do swojego pokoiku i bawili się po raz pierwszy w życiu. M. była pełna obaw, bo kiedy latem bylismy razem we Włoszech Bartek non stop sie rzucał na podłoge, płakał, szczypał i gryzł M. a tu 2 miesiące później dosłownie "do rany przyłóż" :) Siostra tez nie mogła wyjść z podziwu, jaki się z niego zrobił fajny chrześniak. I wszyscy orzekli chórem,ze w króciutkich włosach wygląda o wiele lepiej :) Oczywiscie wspominalismy tez te chwile sprzed 2 lat, telefony R. do rodziny tuz po narodzinach Bartka, emocje, szczęscie, ze na swiat przyszła nasza mała rybka :)

Po cieście przyszła pora na kolację, za którą teściowie podziękowali a R. odwiózł prababcie i pana F. Posiedzieliśmy do północy,popijając winko (ja i siotra) i alkohol ciezszy (panowie) i poruszając tematy lekki i wesołe, ale padło też pytanie o sens życia człowieka i tutaj zdania się podzieliły. Za mało alkoholu czy co? ;))))

Dzisiaj wyspaliśmy się, po śniadaniu i kawie szwagier uciął sobie drzemkę a my poszliśmy na spacer. Po południu lekki obiad, nieustające pogaduchy i siostra z rodzinką pojechala do domu. Tyle pracy, przygotowań, szykowani a tu myk, myk i po urodzinkach... Kolejne spotkanie za miesiąc, tym razem to my jedziemy do M. ale to bedzie juz Wszystkich Swietych :) Jutro B. wraca do przedszkola a ja robie sobie wypad na sklepy do CH. Ze spokojem popprzymierzam, pomacam, jesienną modę obwącham, kawe w kawiarni wypije, byc moze sobie cos kupie? Musze odpoczac :)

  

23:29, fischerwoman
Link Komentarze (6) »
wtorek, 21 września 2010
Klops.

A my od poniedziałku znowu razem w domu, bo Bartek ma katar, wystarczyły 3 dni w przedszkolu i znowu mu z nosa cieknie :( W piatek zrobiłam syrop z cebuli, czosnku, soku z cytryny, miodu i odrobiny wody, codziennie daje go Bartowi,ale z katarem nie jest tak łatwo, wiadomo - leczony 7 dni , nieleczony tydzień. Na szczescie jest tylko katar, żadnego kaszlu, chrapania itd. Drugi raz odwołałam wizyte u fryzjera, w sobote mamy dom pełen gości. R. w tym tygodniu wraca do domu ok. 21.00, obiecal w czwartek wziac wolny dzien, by pomoc mi przygotować sie na sobote. Czuje sie jak w czarnej...dziurze. W tym roku nie robimy naszemu dziecku wystawnych urodzin, wszystkie ciasta kupujemy,ale i tak musze przygotowac jedzenie, dom, bo rodzice zostaja na cały tydzień, siostra z rodziną co prawda tylko na jedna noc,ale przeciez tez musze przygotowac pokój, posciele, łazienke itd. Od wczoraj sprzatam, szykuje góre, by mieć juz z głowy. Dobra wiadomosc jest taka,ze skonczylismy pokoj Bartka, zostało wykonczenie okna (roleta),żyrandol i dodatki. Wszystkie zabawki przenieslismy z salonu do jego pokoju, i od razu w salonie zrobilo sie strasznie duzo miejsca,az dziwnie :) 

Za to w Netto kupiłam piekne wrzosy, wczoraj posadzilam 4 do ziemi a dzis dokupiłam kolejne 5 i wsadze w wiklinowy kosz, który postawie na ganku. Uwielbiam wrzesien i koniec lata własnie za wrzosy :) 

12:10, fischerwoman
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3