RSS
poniedziałek, 23 września 2013
Facet z blizną.

Mogę sobie język strzępić, już kołkiem mi staje od ciągłego "załóż kapcie", a i tak przyjdzie taki moment, kiedy stopy Bartka są bez kapci i wypadek gotowy. Wczoraj, kiedy byliśmy w pokoju na górze, usłyszeliśmy z dołu głuchy odgłos uderzenia o podłogę i niemiłosierny skowyt Bartka. W te pędy polecieliśmy na dół, a tam jakby kto Bartka zażynał - krew na bluzce, rękach, podłodze. Ręczniki papierowe poszły w ruch, krwawienie na brodzie tamowałam jedocześnie uspakajając Młodego na tyle, na ile było to możliwe, następnie pobiegłam się przebrać i od razu pojechaliśmy do szpitala. Po rozciętej wardze już wiem, jak wygląda rana do szycia i co trzeba robić...

Na szczęście w szpitalu nie było tłumów, chirurg przyjął nas bardzo szybko. Na początku Bartek bronił się przed położeniem na stole, ale obezwładniliśmy mu ręce i nogi i kiedy zobaczył, a raczej poczuł, że nic złego się nie dzieje, odpuścił nerwy. Pielęgniarka załatwiła kwestię przerażonych oczu Bartka mistrzowskim podstępem - położyła mu gazik na oczach twierdząc, że musi włączyć panu doktorowi mocną lampę, od której będą go bolały oczy :) W tym czasie chirurg znieczulił ranę, podał zastrzyk dodatkowo znieczulający rozcięcie a następnie założył 5 szwów i plasterek. Młody przez cały zabieg był spokojny, pytał lekarza, co robi, ten odpowiadał, że "skleja ranę" i prosił, by Bartek za dużo nie mówił, bo jeszcze klej wpadnie do ust i doktor mu usta zaklei... Wszystko trwało jakieś 10  minut, choć dla nas to była wieczność. Po zabiegu Młody wstał, podziękował, powiedział, że nie było źle. A w drodze do domu buzia mu się nie zamykała i piał peany na swoją cześć :) Szczęście w nieszczęściu jest takie, że rana jest na brodzie i będzie widoczna jedynie, gdy Bartek zadrze głowę do góry.

Oczywiście 2 tygodnie w domu zostanie skoro dopiero w przyszły wtorek pojedziemy na zdjęcie szwów. To co mogę odwołać-odwołuję, jutro mam spotkanie, którego nie chcę odwołać, dlatego R. wziął urlop. Do tego dzisiaj jeszcze się okazało, że podczas upadku jeden z dolnych mleczaków pękł na pół i się rusza i jutro czeka nas wizyta u dentysty. Tam,to już tak gładko nie pójdzie :(

A pojutrze Bartka urodziny - ładny sobie prezent zafundował na 5 urodziny...

20:13, fischerwoman
Link Komentarze (11) »
wtorek, 17 września 2013

Wczoraj, wracając z Poznania, wrzuciłam w aucie płytę Richarda Marx'a.

Duuużo wspomnień mnie dopadło a najwięcej przy tej piosence :)

Liceum, pierwsze miłości, głębokie spojrzenia i drżenie serca. Wtedy to były motyle!

 

13:22, fischerwoman
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2