RSS
czwartek, 28 października 2010
Podstrzyżyny.

Wreszcie wczoraj, po wielu tygodniach i kilku odwołanych wizytach, udało mi się dotrzeć do mojej nowej fryzjerki :) Niestety, na pasemka i strzyżenie muszę zarezerwować sobie 3 godziny, salon pracuje do godz. 18.00, wiec R. musiałby wziąć pół dnia wolnego, bym ja mogła zrobić sobie kompleksowy fryz na głowie...wiec wczoraj pojechałam tylko na cięcie a dziś sama chwyciłam za farbe i mam odświeżony kolor. Pani B. jest super, babka po 40-tce, gaduła,ale slucha klientki, zachwycała sę ilością moich włosów, ich kondycją, kolorem itp. i obcięła mnie tak, jak chciałam, łącznie z podcięciem grzywki po skosie, ale grzywki tylko po stronie przedziałka. Ostatnia kiedy M. mnie tak "opitoliła" grzywke miałam niemal dookoła głowy. Dodam, ze od czerwca nie byłam u fryzjera, bo musiałam najpierw zapuścić włosy, by było z czego obcinać. Ale do pani B. wrócę w grudniu, łudze się, że Bartek bedzie przed południem w przedszkolu a ja skoczę rano do fryzjera i na pasemka i na cięcie. Mam nadzieje,ze się uda :) Za to dziś wypróbowałam po raz drugi cudowna farbe do włosów z pasemkami (i nie tylko), cudowność specyfiku polega na tym, że rozjaśnia odrost,ale również lekko rozjaśnia i ożywia wcześniejsze pasemka, w rezultacie nie widać, że prawie pół roku temu robiłam pasemka :) Jestem zachywcona tą farbą, włosy mi lśnią, zastosowałam kolor:jasny lodowy blond,ale oczywiście żadnego lodu na głowie nie mam, bo przy ciemnym blondzie naturalnym, włosy po farbowaniu są ładnie jasne w kolorze nadmorskiego piasku :) No, teraz mogę jechać do rodziny :) Lyżką dziegciu w beczce miodu jest zdrowie Bartka, nadal kaszle, z nosa mu cieknie, wiec nie wiem, co z tym wyjazdem...moze zmiana powietrza dobrze mu zrobi, a może wyjazd mu zaszkodzi...no i nie wiem, czy on nadal nie sieje katarem, nie chcialabym, by Bartek zaraził swoją kuzynkę. Jejuuu, nie wiem, co robic :( Dobra, zobaczymy, jak bedzie jutro, dziś sie ciesze moimi nowymi włosami :)

12:02, fischerwoman
Link Komentarze (7) »
piątek, 22 października 2010
Śnięta ryba(k).

Bartek od poniedziałku w przedszkolu, powoli sie aklimatyzuje po dwutygodniowej nieobecności,ale noce mamy zarwane,bo widac, że przeżywa każdy dzień. Wczoraj dzieci zrobiły jesienne bukiety,wiem ze 3/4 z tej pracy wykonała pani Ola,ale i tak sie wzruszyłam na widok bukietu z imieniem Bartek. Teraz stoi na oknie w kuchni i pyszczek mi się smieje za każdym razem, gdy na niego patrzę :) Również wczoraj, kiedy pojechałam po Bartka, ten tańczył z innymi dziećmi, po raz pierwszy nie uczepił sie mnie i nie kierował do wyjścia, tylko nadal szalał z dziećmi a ja mogłam chwile porozmawiac z przedszkolanka. Nigdy go takiego nie widziałam w przedszkolu :) Cieszy mnie jego  zachowanie,bo tydzien mial bardzo ciezki (zrobilam nawet o tym wpis,ale nie mialam w sobie tyle sil,by go opublikowac). Miniona noc mielismy nieprzespana.Bartek przyszedł do naszego łóżka, wiedzialam,ze cos mu dolega, kladł sie na brzuszku, pojekiwał, nadchodzily i odchodziły torsje. Dopadła go rowniez temperatura. Dostal syrop na zbicie gorączki,lek na brzuszek i zasnal,ale niespokojnie, z przerwami a my razem z nim. Rano mial tylko stan podgorączkowy,ale byl rozdrażniony i cos mi sie wydawalo,ze zaczyna mu ciec z noska. Zostawilam go w domu. Pol dnia lezelismy razem, przysypialismy,bo ja po tygodniu niewyspania,dzis juz nie dałam rady normalnie funkcjonować. Zero apetytu,bol glowy,nawet patrzenie i ruch oczami sprawial mi ból. DDTVN ogladalam na wpol spiac, kojarze gosci programu,ale tresci rozmow nie bardzo. Dopiero dwugodzinna, wspolna z Bartkiem, drzemka bardzo mi pomogla. R. wrocil szybciej do domu, pojechalam na weekendowe ekspresowe zakupy i rowniez powietrze dodalo mi sil. A Bartek znowu zaczyna kichac- 4 dni w przedszkolu i znowu katar :(  Wlasnie podalismy mu kolejną dawke syropu na zbicie temperatury,bo sie budzi, woła mnie i jest rozpalony. Do tego wszystkiego idzie mu ostatni ząb... buuu, kiedy to sie skonczy?????

23:25, fischerwoman
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5