RSS
czwartek, 31 października 2013
Jesienne szuranie liśćmi.

Właściwie to ja już zapomniałam, jak to jest iść przez park, kiedy jesienne słońce grzeje w plecy i szurać beztrosko nogami brodzącymi po kostki w suchych liściach.

Wczoraj zostawiliśmy Bartka w domu. Rano narzekał, że boli go brzuch, nie zjadł śniadania, wydawał mi się blady a ostatnie takie narzekania i posłanie go do placówki skończyły się tym, że Bartek nie poszedł z dziećmi na spacer, nie zjadł obiadu, leżał na materacu i o mało nie zostaliśmy wezwani po jego odbiór. Niby nic, ale nie chciałam ryzykować, jeśli coś miało się wykluć, mam nadzieje, że zostało zduszone w zarodku, wszak od południa dziecię było jak nowo narodzone, choć coś go musiało nękać, skoro dopiero o 11.00 zjadł śniadanie.

Tak więc w południe pojechaliśmy do arboretum. Było cicho, pusto, tylko obsługa arboretum starała się nadążyć za spadającymi liśćmi. A tam, gdzie jeszcze nie dotarli brodziliśmy my :) W ciszy nas otaczającej mieliśmy wrażenie, że robiliśmy potworny hałas, ale mieliśmy z tego powodu prawdziwą uciechę :) Było cudnie, brakowało mi tylko R. obok nas.

Dawno nie miałam takiego poczucia, że nikt i nic mnie nie goni, myśli o pracy odrzuciłam precz, przecież jutro tez jest dzień a ten należy do mnie i Bartka :) Cieszyłam się chwilą, ciepłem małej rączki w mojej, zbieraniem kolorowych liści, zapachem parku odchodzącego w zimowy sen. To co innego niż jeszcze niedawny spacer z dzieckiem w wózku, teraz idziemy i gawędzimy, oglądamy liście, ptaki, zbieramy kasztany czy dziwimy się stokrotkom o tej porze roku :)  Ostatnie zdanie z wpisu Lady wryło mi się w głowę. Cieszę się, że ja jeszcze mam czas frajdy, szurania nogami, wygłupów z moim pięciolatkiem, bo nie wiem, co i kiedy przyniesie przyszłość. Przecież Lady syn też miał kiedyś 5 lat i szurał z Mamą nogami...

Dzisiaj po pracy jedziemy do M. Siostra po dużym remoncie biega i sprząta. Cieszę się bardzo, bo zobaczę bliskich, odwiedzimy Babcię i Dziadka, obejrzymy nowe mieszkanie Rodziców (właśnie odbierają klucze, ale wprowadzą się dopiero na wiosnę, bo jest to stan deweloperski) i przed wszystkim zapalimy znicze na grobach moich najbliższych. Planujemy pojechać na cmentarze dopiero jutro po południu, by ominąć cały tłok. Jednego będzie mi brakowało - rur na wyjściu z cmentarza, na Pomorzu tego nie znają :) Do zobaczenia po weekendzie!

A tak wyglądał nasz spacer:

11:09, fischerwoman
Link Komentarze (6) »
piątek, 25 października 2013
Kiecka na bal ;))

Kaatje wywołała temat, więc wstawiam fotkę sukienki na bal. Przepraszam, że jej nie wyprasowałam, ale mam dziś sporo roboty i między jednym zajęciem a drugim szybciutko zrobiłam zdjęcie. Te ozdoby na sukience w rzeczywistości tak nie błyszczą, to są kółeczka ze skóry i ledwo je widać, stąd bardziej widoczna (patrz złota) biżuteria jako dodatki. Miałam tę sukienkę już raz założoną bez biżuterii i wygląda zbyt skromnie. Zresztą jak bal, to bal! :) Dołożę do tego czarne bolerko z długim rękawem (przynajmniej na początek, póki impreza się nie rozkręci) i czarną torebkę kopertówkę. Będzie dobrze :)

10:15, fischerwoman
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3