RSS
środa, 22 października 2014
Pikowanie w dołek.

Nic mi się nie chce. Na nic nie mam siły - starość czy przesilenie, a może pogoda za oknem? O co chodzi? Też tak macie, czy ze mnie taki wyjątek? Codziennie wracam do domu z nosem przy ziemi - ze zmęczenia. Klecę lichy obiad, marzę o napaleniu w kominku i otuleniu ciepłym kocem. Zobojętniałam na wszystko. Tylko basen jeszcze mnie kręci, choć ostatnie zajęcia na głębokim 25 metrowym basenie pokazał całej mojej grupie jak licho u nas z kondycją i nabytymi umiejętnościami - dziś wracamy do brodzika.

Fundacja, w której kończę pracę, sama również się kończy. Ludzie odchodzą z dnia na dzień, bo nie ma nowego projektu, więc nie ma pieniędzy na wynagrodzenia. Widzę, jak chaos szefostwa, histerie "królowej", brak szacunku do pracowników i brak perspektywicznego spojrzenia na firmę, w niespełna kilka miesięcy położyły krzyżyk na firmie. Szkoda, fajni ludzie, bardzo dobrze dogadujących się ze sobą, którym się chciało. Zostały mi 3 dni pracy, która od kilku miesięcy jest tylko pracą pozorną. Tutaj już nie mam co robić, zrobiłam swoje i idę dalej, w sumie najpierw to "dalej" muszę znaleźć. Jakoś to będzie, w końcu jest jeszcze druga firma :)  

11 listopada biegnę na 10km w Biegu Niepodległościowym, jeżeli się nie zmotywuję, by zacząć trenować do tego biegu, to będzie plama na całego :( A miesiąc później - 7 grudnia biegnę również 10 km w Biegu Mikołajów i to będzie plama - plama mikołajowa ;) Biegiem mikołajkowym kończę sezon 2014 :)

21 listopada jedziemy na weekend nad morze, będzie rybka u Rewińskiego, spacery po plaży choćby w czapce i kurtce puchowej, relaksowanie się w spa i wspólny rodzinny bowling. Nie mogę się doczekać :) 

Tylko jak do tych przyjemności dożyć, panie premierze, jak żyć?

136600687643fb7b8daf512

 

 

14:34, fischerwoman
Link Komentarze (19) »