RSS
poniedziałek, 16 listopada 2015
Siwy włos na skroni.

Znalazłam dzisiaj 2 siwe włosy :( Sztywne i srebrne. Oczywiście pozbyłam się ich natychmiast. Do niedawna fryzjerka piała z zachwytu, że jeszcze ich nie mam. Skończy się pianie. Zrobiło mi się smutno. Aura za oknem dodatkowo sprawiła, że mój nastrój pikuje w dół. Zdaję sobie sprawę z upływu czasu, ale jednak na siwe włosy nie czuję się gotowa. Za 2 tygodnie wizyta u fryzjerki, pomaluje, ułoży i znowu będę młodsza przez moment....

11:20, fischerwoman
Link Komentarze (12) »
wtorek, 06 października 2015
Kolejna osoba na bruku.

Gdzie się nie obejrzę, tam moi rówieśnicy, czy ciut starsi ode mnie, tracą pracę. I to nie z powodu restrukturyzacji firmy, likwidacji stanowisk, tylko  najczęściej z powodu niewywiązywania się z obowiązków czy utraty zaufania względem pracownika.

W czwartek przyszedł do nas M. – nasz sąsiad i Bartka chrzestny zarazem. Ma 50 lat, wyższe studia, biegle włada niemieckim, specjalista w swojej dziedzinie, 9 lat stażu w obecnej  a właściwie już byłej firmie, stanu wolnego, więc w pełnej dyspozycji dla firmy. Nie pamiętam, kiedy brał zwolnienie lekarskie, w pracy siedział od 8.00 do 18.00, nocami woził szefa na rauszu lub odbierał gości z berlińskiego lotniska. Całodobowa dyspozycyjność.  Człowiek – mrówka. Wypowiedzenie na 2 strony A4, wypunktowane przyczyny, jak dla mnie absurdalne, np.: brak realizacji planu naprawczego do planu sprzedaży za rok 2015, ustalonego dnia 10.09.2015 z terminem realizacji 20.09.2015, brak realizacji planu szkoleń dla II półrocza 2015r., choć II półrocze nadal trwa! Taki pseudo przyczyn było chyba z 5. M. wiedział, że nie ma szans na dyskusję, kazali mu się spakować w kwadrans, auto zdać nowej osobie na jego stanowisko (już czekał w jego biurze), telefon, laptop. Zabrał tylko kalendarz i ulubiony kubek. Szofer zawiózł go do domu, ma 3 miesięczny okres wypowiedzenia bez obowiązku świadczenia pracy.

Jest to kolejny przykład osoby z długoletnim stażem, którą bez zająknięcia wyrzuca się na bruk. Takie przypadki mnie mrożą, bo pokazują, jak bezwzględni są pracodawcy. Mam wrażenie, że nasze pokolenie wymienia się na „lepszy model”. Uczciwa praca już nie wystarcza, trzeba strzelać pomysłami jak z rękawa, ciągle przeć do przodu, rozsyłać uśmiechy i wykrzykiwać „Yes, I can!”. W tym roku stuknęło mi 18 lat pracy.  Jestem świadoma faktu, że nie mam już tej werwy, co jeszcze 10 lat temu, że nie uśmiecha mi się praca po godzinach, bo 10 lat temu mogłam wrócić do domu choćby o 18.00, w tej chwili muszę odebrać ze szkoły dziecko i chcę spędzić czas z rodziną. Baterie energetyczne również nie te, co dawniej. Ale czy to czyni mnie gorszą kandydatką dla pracodawcy? Czy dla nas 40-latków jest nadal miejsce na rynku pracy? Czy ktoś jeszcze nas zechce? Czy nadal szuka się wiedzy i doświadczenia, czy woli białą, energiczną kartę do zapisania? Polski rynek pracy już teraz nie radzi sobie z kadrą 50+ i znając życie nie poradzi sobie z kadrą 40+, która dla pracodawcy jest już stara.

Smutne to i przerażające :(

 

12:03, fischerwoman
Link Komentarze (15) »